wtorek, 2 kwietnia 2013
ROZDZIAŁ 1
Właśnie zaczynali śniadanie . Ronnie , Draco i Wolfram razem z ojcem oraz Severusem , Bellatrix i Andramedą zasiedli do śniadania w wielkiej jadalni . Rodzeństwo po jednej stronie , Ronnie na środku po bokach jej bracia , naprzeciw ich siedzieli chrzestni . U szczytu stołu siedział Lucjusz . Włosy arystokraty jak zawsze opadały na ramiona , starannie ułożone . W ręku spoczywała laska , w której ukryta była różdżka . Po przeciwnej stronie stołu było puste miejsce . Zawsze było . Od dobrych sześciu lat . Odkąd matka rodzeństwa , zginęła z rąk własnego męża . Dzieci mające wtedy zaledwie 10 lat , bardzo to przeżyły . Szczególnie Ronnie . Była bardzo związana z matką . Lecz dzięki wsparciu braci szybko wyszła z ' depresji ' . Również Severus , jej ojciec chrzestny , bardzo jej pomógł . Jednak nigdy nie wybaczyła swojemu ojcu tego co zrobił .
Trójka rodzeństwa miała wspaniałych chrzestnych . Zawsze mogli na nich liczyć .
Siedzieli chwilę w milczeniu . Ronnie jak zawsze ze spuszczoną głową . Draco i Wolfram patrzyli w skupieniu przed siebie , przy okazji nie patrząc na żadnego z domowników . Dorośli , prócz Lucjusza , podpierali się jedną z rąk , baczenie obserwując stół . W pewnym momencie skrzaty przyniosły śniadanie . Zamin ktokolwiek zabrał się do jedzenia , pan domu powiedział :
- Życzę smacznego .
Rodzeństwo chórem odpowiedziało "Nawzajem " . Jedli w milczeniu , jedynie dorośli pogrążyli się w cichej rozmowie . Kiedy skończyli , skrzaty zebrały jedzenie . Ronnie wstała i chciała wyjść jak najdalej ojca , ten jednak odezwał się :
- Ronnie , słońce , poczekaj jeszcze chwilę . - Wściekła dziewczyna posłusznie i usiadła i wróciła do pozycji ze spuszczoną głową . Lucjusz uśmiechnął się ironicznie i powiedział : - Za pół godziny przyjedzie po was limuzyna . Życzę udanego semestru . - Spojrzał wymownie na Ronnie , która akurat podniosła na niego wzrok . - A teraz was przeproszę . Mam do załatwienie kilka spraw w ministerstwie .
Po tych słowach wyszedł z jadalni . Pierwsza z miejsca poderwała się Ronnie . W przyspieszonym tempie opuściła jadalnię . Chciała jak najszybciej opuścić ten przeklęty dom . Kiedy znalazła się na korytarzu prowadzącym do sypialni , poczuła , że ktoś ciągnie ją w swoją stronę . Kiedy odwróciła się spostrzegła swojego ojca , który uśmiechała się tak samo jak przy śniadaniu .
- Nie szczerz się tak , bo Ci wejdzie w nawyk .
- Chyba wierz , że powinnaś odnosić się do mnie z szacunkiem .
- To , że powinnam , nie oznacza , że będę .
-Za takie odzywki możesz zostać wydziedziczona .
- Wszyscy dobrze wiedzą , że już jestem .
- Jeszcze nie . Nadal jesteś prawowitym spadkobiercą .
- Już nie długo , tatusiu . Doskonale zdajesz obie z tego sprawę , że prędzej czy później to zrobisz . Bo akurat będziesz mieć taką zachciankę . - Po krótkim namyślę dodała : - Tak samo było z mamą !
- Całe życie będziesz to rozpamiętywać ? Może dałabyś w końcu spokój ?!
- Nie ! Będę sobie rozpamiętywać ile chcę i co chcę !
- Dość tego ! W tej chwili idź do siebie ! - Ronnie zaczęła się oddalać , usłyszała tylko wołanie - Do zobaczenia w święta , córciu .
- Do świąt , tatusiu ! - Krzyknęła po czym zniknęła za drzwiami pokoju . Po policzki leciało jej już kilka łez . Nie mając już siły , oparła się na drzwiach i powoli osunęła się . Usiadła i schowała głowę w kolanach . Zwyczajnie pozwoliła sobie na chwilę słabości .
Domownicy bardzo zdziwili się nagłym odejściem od stołu Ronnie . Kiedy Draco usłyszał odgłosy kłótni , chciał wstać i pójść do siostry , ale ciotka Bella zatrzymała go , prosząc , by się uspokoił i dał Ronnie szansę na wykrzyczenie się . A poza tym zdaniem Belli dziewczyna świetnie same da sobie radę . W coraz większym napięciu słuchali kłótni ojca i córki . W końcu odgłosy ucichły . Do jadalni wkroczył Lucjusz . Nie obdarzył reszty domowników nawet spojrzeniem . Z uniesioną głową dumnie kroczył w stronę wyjścia . Kiedy zniknął za drzwiami Draco i Wolfram od razu poderwali się z miejsc i pobiegli do pokoju Ronnie . Ciotki i wujek krzyczeli coś do nich , lecz to było teraz nie istotne . Ronnie była silna , lecz po kłótniach z ojcem traciła nerwy i samokontrolę . Draco dobiegł pierwszy i otworzył drzwi . Od razu zobaczył siostrę na łóżku . Chyba płakała . Podszedł do niej , położył się obok i przytulił się do jej pleców . Ona szybkim ruchem odwróciła się i wtuliła się w brata . Wolfram nadal stał w drzwiach .
- Nie płacz , Ronnie . Jesteś zbyt ładna , by płakać .
- Posłuchaj go . Chyba nie chcesz już pierwszego dnia mieć podpuchniętych oczu .
Ronnie lekko podniosła się . Jej spojrzenie nie było wściekłe
- Wolfram . Choć tu . - Chłopak podszedł i usiadł koło niej . Ona mocno obięła go jedną ręką , a drugą obięła Draco . - Kocham was chłopaki .
Mam nadzieję , że się podoba :D Dodam jeszcze dziś jeden rozdział :) Przepraszam za wszelkie błędy .
Zapomniałam dopisać . Bellatrix i Andrameda nie wyszły za mąż i nie miały dzieci . Mieszkają razem z Malfoy 'ami .
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz